20

Wydawnictwo nie sposób było znaleźć na półkach sklepów, ale w środowisku hip-hopowym płyta odniosła ogromny sukces. Cały nakład, 1500 egzemplarzy, rozszedł się na pniu. Czasy takie, że w Polsce oficjalne wydania często nie dochodzą to takiego wyniku, tymczasem 1500 fanów (zapewne więcej) wiernie śledziło przesuwające się daty wydania, byle tylko zdobyć fizyka. Choć okładka reprezentuje „sztukę marginesu”, nie jest to bynajmniej jakaś niszowa produkcja wyniesiona przypadkiem na fali hajpu, ale „poważny” projekt – oprawę stworzył Fuzi UVTPK, legenda graffiti i tatuażu. Człowiek, który uliczny prymitywizm dopracował do perfekcji, stworzył zeń formę sztuki, a nawet wprowadził do galerii i… popkultury (np. tatuując Scarlett Johansson czy Kavinskiego).

19

Niesamowicie cieszy mnie fakt, że okładki jazzowych albumów przestały być takie sztampowe. A już Jazzpospolita wiedzie w tym nurcie prym. Maciej Głowiński, autor okładki do „Jazzpo!” zajmuje się filmem i fotografią. Scenka jaką przedstawił na froncie albumu, mogłaby z powodzeniem zdobić też okładkę współczesnej wersji Romea i Julii. Symetrię, prostotę i porządek panujące na zdjęciu uzupełnia typografia.

18

Najbardziej minimalistyczna okładka zestawienia i druga z wyróżnionych, która jest dziełem Łukasza Palucha. Razem z okładką EPki „Simple” tworzą zestaw. To prosta zabawa typografią, która ma nawiązywać do poziomych znaków drogowych. Przy okazji warto zerknąć na nadruk na płytach winylowych, Paluch przy podpisywaniu stron płyty sprytnie powtórzył motyw z okładki.

17

Tematyka emigracyjna, może i dlatego Czesław zlecił zilustrowanie albumu tworzącemu ostatnio za granicą Pawłowi Zawiślakowi. Ten opracował okładkę stylizowaną na ryciny z czasu Polskiego Złotego Wieku, przepełnioną jednak odniesieniami do współczesnych polskich mitów i stereotypów a zarazem będącą karykaturą polskiej symboliki narodowej. Choć nie jestem przekonany do liternictwa, doceniam styl i inteligentną ironię bijącą z tego wydawnictwa.

16

Duże zaskoczenie. Zdecydowanie pozytywne. Oczy przetarłem ze zdumienia, gdy dowiedziałem się, że autorem jednej z lepszych okładek tego roku jest Mateusz Holak („Kumka Olik”, „Małe Miasta”), któremu jeszcze nie tak dawno zarzucałem robienie okładek w Excelu. Polka to album oddający hołd kobietom i ich kobiecości. Dla Mazolewskiego Polka to synonim wielkiej mocy i życiowej energii, uosobienie piękna, odwagi i pasji, z którego emanuje miłość i ciepło. Stąd pomysł, by na okładce pojawiło się zdjęcie Tadeusza Rolke przedstawiące młodą Małgorzatę Braunek – piękną i utalentowaną aktorkę, która w zeszłym roku przegrała walkę z rakiem. Wielkie ukłony za tak świetną realizację przy tak prostym pomyśle. Zwracam honor i życzę Holakowi utrzymania takiego tempa rozwoju.

15

Sebastian Skrobol niewątpliwie jest ostatnio na topie w świecie muzycznym. To nie pierwsza jego okładka albumu, a jego ilustrację mogliśmy też niedawno zobaczyć na okładce pierwszego numeru M/I Magazynu – to był zdecydowanie jego rok. Co ciekawe, „Sny w kórych ginę” to jedna z niewielu wyróżnionych w tym roku okładek, która została wydana w dżewel kejsie. Wygląda na to, że plastik powoli odchodzi o lamusa. Na szczęście Zaburzenia pomyślały również o fanach płyt winylowych.

14

Autorem okładkowej ilustracji jest rosyjski malarz-okultysta Denis Forkas. Namalował obraz z użyciem… krwi Nergala. W projekcie maczali również palce Valnoir z Metastazis i ilustrator Zbigniew Bielak – specjaliści od wysokiej klasy wydań ciemnej muzyki. Wariantów albumu jest wiele, wszystkie naprawdę efektowne (np. Deluxe Box zawierający prócz nagrań elegancki obrócony krzyż i trzy czarne hostie). Dla porządnego satanisty pozycja obowiązkowa. Również dla miłośników pięknie i bogato wydanych albumów. Widać wielki szacunek dla słuchaczy nabywających fizyczny album. Jak napisał jeden z recenzentów – „ściągnięcie MP3 byłoby świętokradztwem”

13

Mariusz Mrotek ma na swoim koncie głównie standardowe okładki z twarzami wykonawców, jednak tą oprawą udowadnia, że doskonale radzi sobie i w bardziej zindywidualizowanym podejściu. Ostatnią okładkę dla Sadowskiej osadził w stylistyce lat 70., teraz udanie zestawił stylizowane na Pollocka tło z typografią osadzoną bardziej w konstruktywizmie. Okładka Marii Sadowskiej z pewnością wyróżni się na półce.

12

Można powiedzieć, że ta płyta to przeciwieństwo albumu z dwóch miejsc niżej. Powstała po wielkiej przemianie duchowej rapera i określana jest mianem pierwszych hiphopowych rekolekcji. Z okładki zerka Tau w pieluchach, ale w środku większość zdjęć jest autorstwa piętnastoletniej Karoliny Wilczyńskiej. SewerX okraszył je czymś w rodzaju zorzy polarnej, co – gdy znamy kontekst warstwy tekstowej – dodaje wydaniu mistycyzmu. Całość złożona jest w elegancką, grzbietową oprawę. O wynikach sprzedażowych czwarte miejse na OLiS mówi samo za siebie.

11

Preludium do „Statku Matki” było wydanie bootlega „Live History of Gdynia”, którego każdy egzemplarz miał inną, namalowaną ręcznie przez członków zespołu, okładkę. To zajęcie chyba przyniosło twórcom dużo satysfakcji, bo opracowania nowego pełnoprawnego wydania podjął się perkusista Kiev Office, Krzysztof Wroński. Czy sukces okładki w naszym plebiscycie zasugeruje mu rozpoczęcie na poważnie drugiej działalności?