Cover Awarts 2014 TOP 21-30

 

To już druga edycja plebiscytu COVER awARTS na najlepsze polskie okładki. Ilość głosów przerosła nasze oczekiwania – oddaliście ich aż 20 486, czyli dwa razy tyle, co w 2013 roku! Walka o niektóre pozycje toczyła się aż do ostatniej chwili - choć wszystkie z prezentowanych okładek miały setki wielbicieli, czasem o miejscu zaważył jeden głos.

Podjęliśmy decyzję o opisaniu aż trzydziestu najlepszych okładek. Dlaczego? Zgłoszonych przez Was albumów było tak wiele, że musieliśmy przeprowadzić wstępne eliminacje, już samo znalezienie się w plebiscycie jest wyróżnieniem. Okładek wartych opisania jest tak dużo, że żal nam było nie skorzystać z takiej okazji. Dlatego też przez najbliższe dni będziemy publikować TOP30, dziesiątka po dziesiątce. Dzięki za udział i do zobaczenia za rok!

tekst zawiera linki z dodatkowymi zdjęciami okładek

 Voo Voo - Dobry wieczór

30. Voo Voo – Dobry wieczór
by Bartosz „Fisz” Waglewski

Album został zaprojektowany, podobnie jak w przypadku czarno-czarnej płyty Matka, Bóg, Syn Waglewskiego, Emade i Fisza, przez tego ostatniego. Tym razem jednak Fisz nieśmiało użył koloru – cztery barwne plamy pojawiają się w miejscu głów postaci wyciętych z fotografii. Grafika ponownie okraszona jest stylem warsztatowym, ręcznie pisaną typografią, ogólnie zdaje się jeszcze pachnieć świeżą farbą.


 

Sonar Soul - Trip To A

29. Sonar Soul – Trip To A
by Ala Lesiak

To jedna z tych okładek, która zapewne w notowaniu znalazłaby się wyżej, gdybyśmy oceniali całą oprawę graficzną. Znakomicie łączy fotografie z jednolitymi graficznymi kształtami i prostą typografią, a do tego sprytnie wykorzystuje architekturę kopert na płyty winylowe. Za sam ten zabieg z chęcią ustawiłbym projekt Ali Lesiak na swojej półce z płytami.


 

HuczuHucz - Gdzie wasze ciała porzucone

28. HuczuHucz – Gdzie wasze ciała porzucone
by Tomasz Bilak

Choć w sieci okładka wywołała kontrowersje prawie jak zeszłoroczny Sokół, chyba każdy, kto widział wydanie, potwierdzi, że Gdzie wasze ciała porzucone to kawał dobrej roboty. Nawet te porozrzucane litery – trend dla mnie niezrozumiały, jak kobiety i decyzje Rostowskiego, tu nabierają sensu. Inspiracją dla płyty i okładki była powieść Philipa Jose Farmera, w której autor pozwolił spotkać się wszystkim ludziom, którzy kiedykolwiek stąpali po ziemi; których osiągnięcia składają się na aktualny kształt świata. Książeczka zawiera portrety wpływowych postaci z przestrzeni wieków. Słuchacz, wybierając elementy tych, które wywarły na niego wpływ, może utworzyć swój własny portret.


Wilga

27. Wilga – Wilga
by Kasia Berent, Daniel Szlachtowski

Okulary z drewna widziałem, drewniany rower widziałem, nawet komputer z drewna widziałem. W końcu i na okładki musiała dotrzeć moda na słoje. Zobaczymy, czy rynek muzyczny przyjmie koncept Wilgi i wkrótce sklejka case wyprze jewel case i digipaki. Nagrali sami, wydali sami. I zrobili to po swojemu. Pełne DIY. No może prawie pełne, bo Wilgę w szuwarki zaplątała im Kasia Berent, zaś drewniane opakowanie stworzył Daniel Szlachtowski z Pracownia Leśna 6. Warto pooglądać również pozostałe prace, które wyszły z tej ręcznej introligatorni. Z pewnością Wilga ma jedną z najciekawiej wydanych okładek tego roku.


Pokahontaz – Reversal


26. Pokahontaz – Reversal
by Wojciech Lenk, milion.możliwości

Mogli pójść na łatwiznę i zamieścić w ramie lustro, nawiązując przy okazji do pewnej wyjątkowo pięknej okładki Uriah Heep. Jednak od tego, co odbija się w lustrze (przynajmniej w tym moim), znacznie bardziej interesujące jest to, co może kryć się po drugiej stronie. Teraz nie trzeba nawet mieć na imię „Alicja”, żeby się przekonać. Wystarczy, wzorem stałych bywalców niebiesko-żółtych budek, wyjąć z portfela szczęśliwą jednogroszówkę. Okładka „Reversal” to zdrapka. Nie zdradzę, co można pod nią znaleźć, ale wariant jest niejeden.


Nervy

25. Nervy – Nervy
by Łukasz Paluch, Marek Rybicki

To jedna z trzech okładek z tegorocznego konkursu, przy której majstrował Łukasz Paluch. Nervy są projektem niemieszczącym się w żadną szufladę. Chłopaki utrzymują, że ich muzyka jest dzika, szalona, wręcz cyrkowa. Stąd też w ilustracjach Marka Rybickiego nawiązanie do sowieckich plakatów cyrkowych. Wyobraźcie sobie więc, jak zaprojektowany klucz wizualny Nervów prezentuje się na plakatach koncertowych. Cyrk przyjechał!


Bad Light District – Science Of Dreams

24. Bad Light District – Science Of Dreams
by Ula Palusińska

Adresatami ilustracji Uli Palusińskiej często są dzieci, ale w tym przypadku dziki zwierz z wielgachną ludzką kończyną niczym kulą u nogi (a raczej zamiast nogi) zapewne jest przeznaczoną dla nieco doroślejszych odbiorców metaforą marzeń ścierających się z prozą życia, o czym traktuje psychodeliczny album Bad Light District. Do tego Palusińska miała okazję dać solidny upust swojej słabości do czerni.


The Dumplings – No Bad Days

23. The Dumplings – No Bad Days
by Kamil Zgonowicz

Propozycji na okładkę debiutu Pierogów było kilka. Ponoć pierwszy strzał okazał się kompletnym pudłem. Na szczęście powyższa propozycja w pełni usatysfakcjonowała zespół. Na jaskrawej okładce pojawiła się m.in. koza, czyli przedstawicielka gatunku, który według wokalistki Justyny jest przyszłością, a ona sama jest zdeklarowaną fanką krętorogich.


Pustki: Safari

22. Pustki – Safari
by Macio Moretti, Filip Styliński

Nasz nadwiślański mistrz opakowywania znów zaznaczył swoją obecność na polskim rynku muzycznym. Macio Moretti, znany swoim rodzicom pod pseudonimem Maciej Moruś, a szerszej publiczności jako lider Mitch&Mitch, jest okładkowym wyjadaczem. Także w przypadku Pustek pokazał kunszt – grzbietowy album z pomocą autorskiej typografii i zdjęć Filipa Stylińskiego oplótł okładkami zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Zdynamizowanie wizerunku zaskoczyło – „Safari” przełamało czarno-białe tendencje poprzednich okładek Pustek, dzięki czemu od razu się czuje, że to już zupełnie inny zespół. Po więcej smaczków zapraszam do recenzji oprawy graficznej tego albumu.


Kurws – Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu

21. Kurws – Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu
by Karolina Pietrzyk

Trzech panów w dole (nie licząc psa i jednego pana na fajrancie). Zapał nietypowy dla polskiej ekipy budowlanej wskazywałby, że to mafia kopie dół na zwłoki, ale pozostałe ilustracje sugerują, że chodzi jednak o fundamenty. Czy to fundamenty postunijnego ładu nie będę zgadywał, cenię niejednoznaczność. Rysunek węglem nadrukowany na szarej tekturze jest dziełem Karoliny Pietrzyk, na co dzień tworzącej trochę bardziej syntetyczne formy. Gdzieś dwa miesiące temu jadowicie zielony plakat jej autorstwa, również dla Kurwsów przykuł moją uwagę na dobrych parę minut (a dzień był zimny i deszczowy). Skromne ilustracje uderzają z dużym impetem.


 

 

Zobacz pozostałe miejsca:

TOP 1-10  TOP 11-20

 

Organizatorzy:

Decybele Dizajnu Okładki.net

Patroni:

Music Is Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej Łowcy Dizajnu
ale@decybeledizajnu.com