Cover awArts 2017: TOP 20-11

20

Czym jest tytułowa Umbra? To termin astronomiczny określający najciemniejszą część cienia. Aby na papierze, który jest już czarny sam z siebie, otrzymać jeszcze głębszą czerń, artystka wybrała lakierowanie wybiórcze. Ta technika w zestawieniu z prostym, geometrycznym symbolem (opartym na rysunku Sambora naszkicowanym podczas odsłuchu miksów) oddaje ducha minimalizmu. Bo często mniej znaczy więcej.

19

Graficy od lat próbują nam udowodnić, że najlepiej zamieścić na okładce twarz wykonawcy, tymczasem Sorja w wykonaniu Kaji Kukuły wydaje się być znacznie skuteczniejsza. Łatwo się zgubić na dłuższą chwilę w plątaninie kończyn, choć widok ten wzbudza lekki dyskomfort. Całe wydanie jest bardzo spójne w zestawieniu na pozór niepasujących do siebie zdjęć i uroczo-brzydkich rysunków.

18

Michał Madej na swoich okładkach lubi łączyć rozsypane liternictwo i jaskrawe, kontrastowe kolory. Może kryształ skryty wśród liści nie jest pierwszym, co przychodzi na myśl, gdy odczyta się tytuł Szpony, ale szpony (i to złote) były już
na poprzedniej, równie dobrze oprawionej, płycie MVZR, więc po co się powtarzać.

17

Jak łatwo się domyślić, Król Wszechświatów to płyta z muzyką ewangelizacyjną. Katarzyna Muranty nawiązała do religijnej symboliki (złoty nimb i potrójna korona, na której uważny obserwator dostrzeże drogę mleczną i gwiazdozbiory), jednak nadała jej odważną, daleką od oczywistości formę. Brudna faktura papieru wydania fizycznego świetnie współgra z niedoskonałością wycinanych ręcznie kolaży.

16

Po długo wyczekiwanej premierze debiutanckiego albumu The Introvert Holak nie spoczął na laurach i rozochocony sukcesem swojej pierwsze płyty, jeszcze w tym samym roku wydał EPkę. Ilustrację do niej stworzył Maciek Polak, łódzki projektant. Przyszło mu już malować samochody, malował też ściany – nadeszła więc pora na namalowanie obydwu razem. Polak upublicznił też drugą wersję okładki, dodając kilka detali charakterystycznych dla swojego stylu.

15

Pjus od lat zmaga się m.in ze stopniową utratą głosu, dlatego jego teksty na tej płycie zaśpiewało 20 innych artystów. Tak powstał miks twórców, stylów muzycznych i języka. Projekt to dopełnienie tej kolażowej konwencji. Front, tak jak zawartość muzyczna płyty, to dekonstrukcja i ponowne scalenie – pocięte na fragmenty zdjęcie zostało złożone ręcznie w zupełnie nowy kształt. Dodatkowo, edycja specjalna zawiera 9 kolaży, złożonych ręcznie z dwóch przenikających się obrazów – tak jak tytuły utworów to zbitki semantyczne dwóch słów.

14

Elegancko czarne, ale świecące neonowymi kolorami, wyraźnie rytmiczne – wszyscy znamy te jazzowe okładki z początku lat 70. Patryk Hardziej zapragnął oddać ich ducha na oprawie So Flow. Ilustracja przedstawiająca portret będący jednocześnie tunelem wgłąb podobnych przestrzeni (tytułowa paralela) pozostawia szerokie pole do interpretacji. Czuć rytm kontrastujących ze sobą warstw i prawie słychać czysty głos wydobywający się z ust złożonych do śpiewu.

13

Ta okładka to część szerszego systemu identyfikacji wizualnej Urbanskiego – stworzone logo-kwadrat może zmieniać swoją formę w zależności od potrzeb. Jeden z kadrów fotograficznego projektu Michała Szlagi Polska 2004–2016 idealnie wpasowuje się w klimat muzyki, która bywa momentami zimna, trudna w odbiorze – dokładnie tak jak kraj w którym żyjemy. Limitowana edycja zawiera rysunki Wojtka – w każdej z płyt inne. Niewiele osób wie, że Urbanski skończył studia na warszawskiej ASP. Jego własny język plastyczny świetnie zagrał w całości projektu.

12

Amor fati to w dużym skrócie termin oznaczający miłość do losu. Na okładce widzimy parę zastanych w tragicznym momencie ptaków. Ta zamarznięta scena przywodzi na myśl filmy Tarantino, jednak wszystkim poruszonym tą niecodzienną estetyką spieszymy z wyjaśnieniem, iż ptactwo straciło głowę z miłości. Trzeba też podkreślić, że podczas tworzenia tej okładki nie ucierpiało żadne zwierzę.

11

Blisko ćwierć wieku od debiutu Slums Attack ukazała się pierwsza płyta formacji z profesjonalną okładką. Odpowiada za nią Forin – również klasyk gatunku. Na ilustracji połączył zapis sejsmo- i kardiografu. Wersja Deluxe, w której główna ilustracja ukryta jest za wyciętym obrysem tytułu, prezentuje się jeszcze lepiej. Oby po Remisji nie nawróciły objawy dawnej estetyki.

Powiązane artykuły:

  • Nowe Decybele Dizajnu

    Poznaj nowe centrum muzycznego dizajnu w internecie.