Cover awArts 2017: TOP 30-21

To już piąta edycja Cover awArts. Edycja inna, niż wszystkie. Po pierwsze, jury projektantów przyznaje nagrodę w nowej kategorii – za najlepszą oprawę, oceniając nie tylko okładkę, lecz całe wydanie. Po drugie, w różnych częściach kraju odbędą się wystawy finalistów. Po trzecie, zmieniają się Decybele. Po wielu nieprzespanych nocach prezentujemy Wam nową odsłonę serwisu. W najbliższych tygodniach rozwinie się jeszcze bardziej.

To wszystko jednak tylko otoczka dla świetnych okładek polskich projektantów. Wśród nich są debiutanci i są artyści znani z wszystkich pięciu konkursów. A wśród zwycięskich projektów są pewniaki i są niespodzianki. Przed Wami trzecia dziesiątka najlepszych polskich okładek płytowych 2017 roku!

30

Okładkowe zdjęcie z zaraźliwym odruchem ziewania to dzieło przypadku – gdzieś pomiędzy dwoma ujęciami Zagi zamanifestowała swoje zmęczenie, co uchwycił obiektyw Magdy Ruty. Jak się potem okazało, to właśnie zdjęcie pozostawiało największe pole do interpretacji. Co ciekawe, oprawa graficzna tego albumu była tematem pracy dyplomowej Natalii, jednak z oryginalnej wersji tejże pracy pozostały jedynie ilustracje zdobiące okładki singli.

29

To najmniej mroczna i najbardziej pozytywna z okładek Barrakuz. Mistrzowskie kolaże z głowy Guovy tak oszukują błędnik, że głowa mała. Wprawia to w zakłopotanie nawet pracowników sklepów muzycznych, którzy nieraz układają płytę na półce do góry nogami. Siłą tej kompozycji jest fakt, że obrót pudełka wcale nie umniejsza samej okładce.

28

Kojarzycie to uczucie, gdy muzyka dobiegająca z wnętrza mijanego lokalu wciąga do środka z taką siłą, że wszystkie plany muszą pójść w odstawkę? Koło tej ilustracji też trudno przejść obojętnie. Jazz gra tu z radosną, pop-artową kolorystyką, a jaskrawe barwy pulsują w półmroku. Kim jest kobieta z ilustracji? To wyobrażenie Kartera o bohaterce utworu Song for E. Tak sugestywne, że wydaje się być nie statyczną ilustracją, a całą sceną wziętą z klasycznego filmu.

27

Widzieliście plakaty reklamujące tegoroczną Metalmanię? W świecie opanowanym przez cyfrowe techniki graficzne, klasyczne rysunki Bielaka przywracają blask estetyce metalu. Jego niezwykle szczegółowe i perfekcyjnie dopracowane ilustracje, w których widać i warsztat architekta, i zamiłowanie do historii sztuki (zwłaszcza renesansu) można znaleźć na okładkach czołowych wykonawców z całego świata. Polski metal ma dziś trzy główne produkty eksportowe: Behemotha, Vadera i Zbyszka Bielaka.

26

Bovska jest muzykiem i projektantką graficzną, a przy okazji również i wydawczynią. Projektowym założeniem PYSKu była gama barw pozbawiona czerni i składająca się jedynie z żywych kolorów. Mamy tu do czynienia z dizajnerską incepcją – świat fotografii i ilustracji przeplata się wzajemnie poprzez kolorowe scenografie, wzory wydrukowane na tkaninach i przestrzenne łączenie ilustracji ze zdjęciami.

25

Nie jest łatwo przedstawić czarne wizje na czarnym tle. Bejnarowicz zrobił to w sposób elegancki, łącząc szlachetną geometrię z charakterystyczną linią przywodzącą na myśl obłoki dymu lub pociągnięcia pędzla Van Gogha. Płytę można było kupić w zestawie z piwem Black Thunder. Czarnym Ale, rzecz jasna.

24

Ta okładka to pierwsze kroki Patryka w dziedzinie linorytu. Ilustracja powstała w ramach uczelnianych zajęć z grafiki warsztatowej. Odciśnięta na prasie odbitka została odłożona do szuflady, dopóki nie nadejdzie jej czas. Nadszedł on dość szybko, bo już po kilku tygodniach odezwał się Novy Ya, debiutujący młody raper, z prośbą o stworzenie okładki. Futryny jako metafora dojrzewania, przekraczania kolejnych etapów życia, były strzałem w dziesiątkę. Tworzenie następnych propozycji okładki okazało się zbędne – bo i po co wyważać otwarte drzwi?

23

Tytułowy początek to opowieść o wyniszczeniu świata, nadmiernej ewolucji technologicznej, apokaliptycznej zagładzie i nowym ładzie. Grafika budzi wiele skojarzeń z muzyką synthwave i stylistyką lat osiemdziesiątych, ale patrząc na postać na okładce trudno przeoczyć nawiązanie do motywu przedstawiania Chrystusa w sztuce.

22

Ten hipnotyzujący kolaż został złożony ze zdjęć z dwóch sesji. Pierwsza prezentuje scenografię koncertową przygotowaną przez grupę Rokosz (Lonker Sessions to płyta live), druga – mroki i uroki borów polskich. Do wydania fizycznego załączonych jest 16 fotografii, z których można dowolnie wybrać swoją ulubioną, by stanowiła grafikę okładki po włożeniu za czarne passe-partout.

21

Lipcowe słońce zwiastujące środek lata ukazało tętniącą wakacyjną świeżością okładkę Marceliny. Za sprawą pięciu DJ-ów znane już kawałki zabrzmiały na nowo, nadając rytm letnim imprezom. Mrotek postanowił więc zrezygnować z użycia surowej fotografii i przetworzył ją graficznie, romansując beztrosko z filtrami, efektami i gradientami o pogodnej kolorystyce.

Powiązane artykuły:

  • Nowe Decybele Dizajnu

    Poznaj nowe centrum muzycznego dizajnu w internecie.