Najlepsze okładki polskich albumów 2012

Czytaj więcej...

Prezentujemy kolejną część zestawienia podsumowującego rok 2012 dla okładek albumów, tym razem na warsztat poszedł polski dorobek. Jakie wnioski? Dobrze się dzieje w znakomitej Rzeczpospolitej. Coraz lepiej. Kończą się czasy, w których wszechpanujące wydawnictwo oddaje jednemu i temu samemu grafikowi-hobbyście każdą płytę jaką wydaje. Muzycy sami szukają artystów, którzy wykonają ich okładkę, a projektanci i ilustratorzy skutecznie promują się w sieci.

Najlepsze okładki zagranicznych albumów 2012

Czytaj więcej...

Mijający rok zaskoczył nas wieloma okładkami – czasem zaskoczenie to obligowało do zakupu płyty, czasem wywoływało wręcz odruchy wymiotne. Dziś Decybele Dizajnu zapoczątkowują serię zestawień podsumowujących rok 2012 pod względem okładek wydawnictw zagranicznych i polskich – tych najlepszych i tych najgorszych.

Album z klasą

Czytaj więcej...

Na tym słowiańskim kawałku ziemi, co granice jego pięcioma kreskami w jeden kształt można zamknąć, kilka dźwięków zna się od urodzenia. Prócz poczciwego „Sto lat” i „Hej sokoły”, które płyną w naszej krwi wraz z alkoholem już od pokoleń, pojawiają się też świeższe kompozycje. HEY to zespół, który zna już każdy noworodek, jeśli przyszedł na świat w ostatnim dwudziestoleciu.

O filmie, którego nie było

Czytaj więcej...

Zamknij oczy. Zobacz film niepokojący i trudny, film zlepiony z przydługich, statycznych ujęć, opowiadający w chaotyczny sposób kompletnie niespójną historię; film nakręcony tak, jak gdyby ekipa przez wszystkie dni zdjęciowe współpracowała ze sobą jedynie korespondencyjnie. Film z niejasną i zagmatwaną fabułą, bez momentu kulminacyjnego, głównego bohatera i jasnej puenty. Teraz otwórz oczy. Oto soundtrack do tego filmu.

Chcę Wam coś powiedzieć

Czytaj więcej...

Muchy zawsze były, są i będą znakiem rozpoznawczym słowiańskich krain środka Europy. Kto jest emigrantem (zwłaszcza takim z opowiadania Mrożka) dobrze wie, że nawet zwykła nieobecność much w powietrzu powoduje bolesne kłucie w sercu, wymieszane i wpompowane w cały układ krwionośny z tęsknotą za Tą, z którą sypiał Ciechowski.

Projektowy koniec świata

Czytaj więcej...

Pierwsza moja myśl po odpakowaniu pudełka z przesłaną płytą? Podróbka. Chamstwo w państwie. Oszukali mnie. Bałbym się nazwać pochlebnymi przymiotniki, które przychodziły mi do głowy, żeby wyrazić swoją kontrahencką miłość w komentarzu do aukcji. Płyta ewidentnie wygląda jakby pirat amator dorwał się do bloku technicznego i zaczął produkować płyty na domowej drukarce atramentowej.

ale@decybeledizajnu.com