Powrót do klasyki

Czytaj więcej...

U każdego człowieka nadchodzi taki moment, gdy zapragnie powrotu do klasyki. W muzyce oznacza to zapętlenie w odtwarzaczu mozartowskiego Eine kleine Nachtmusik, w sztuce wizytę w muzeum, a w literaturze powrót do serii Poczytaj mi, mamo. W przypadku projektowania dla muzyki, jako klasykę pewnie powinno się wymienić znakomitą większość dyskografii Beatlesów albo pryzmat Pink Floydów, ja jednak dziś o tej świeższej klasyce.

W tym szaleństwie jest metoda

Czytaj więcej...

W przeszłości każdy szanujący się Kopernik wiedział o ludzkich skłonnościach do tytułowania geniuszy wariatami, a wszelkie komplementy prawione im były zaledwie pośmiertnie. Dziś sprawa wygląda dokładnie odwrotnie, nieśmiało wysnuwam więc tezę, że szaleńcem jest dziś ten, kto się do swojego szaleństwa publicznie przyznaje. I tak jest z Michaelem Angelakosem z Passion Pit.

Tatuś miał rację

Czytaj więcej...

Moment w którym z zaskoczeniem przyjmujemy do wiadomości, że coś jakościowo wyjątkowego jest polskiej produkcji przeżył chyba każdy z nas, przynajmniej raz w życiu. Z tym większą dokładnością należy zanotować kolejny przypadek cudownej epidemii jaka zaczyna panować na naszym rynku muzycznym.

Sztuka rozbierania

Czytaj więcej...

Dawno się nie zdarzyło tak, żeby po premierze singla zapowiadającego płytę, znakomita większość komentarzy dotyczyła nie utworu, ani nawet nie teledysku, a okładki. Owszem, wizualna strona albumu musi być w samej czołówce obsady, nie wiem tylko czy swoją rolą powinna przyćmiewać muzykę. Cóż, nawet najstarsze ukraińskie feministki wiedzą, że żeby czemukolwiek załatwić odpowiedni rozgłos, trzeba się rozebrać.

Skok ze spadochronem

Czytaj więcej...

Ostatnio w polskiej muzyce dzieje się prawie tak dobrze jak w polskiej siatkówce – osobiście czuję się wręcz rozpieszczany przez polski rynek muzyczny młodymi wokalistkami z konkretnym i przekonującym pomysłem na siebie. Co prawda, można mi zarzucić słabość do pięknych kobiet przed mikrofonem, ale to nie dlatego w ciągu doby od pierwszego zachłyśnięcia się tą muzyką w mojej płytotece pojawił się kolejny album.

I am? Am I? Who am I?

Czytaj więcej...

Błąkając się ostatnio bez mapy po internecie, natknąłem się na coś, co media nazywają projektem muzycznym. Zwykle takie rewelacje leżą w internecie jak zdarza się leżeć grabiom w trawie. Począwszy od nazwy „iamamiwhoami” każda kolejna informacja na temat pięknej blondynki o skandynawskiej urodzie okazywała się być niepokojąco podejrzana.

ale@decybeledizajnu.com